Deputowany z Kijowa chce ukraińskich nazw dla polskich miast. "To nasze prawo"
Polityk miał skierować w tej sprawie oficjalne pismo do ukraińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej oraz instytucji odpowiedzialnych za język, kartografię i administrację państwową. Inicjatywę poparło 17 innych deputowanych.
Ukraińskie nazwy w dokumentach i na mapach
Zdaniem Huzia ukraińskie instytucje powinny konsekwentnie stosować rodzime odpowiedniki nazw zagranicznych miast w dokumentach, materiałach urzędowych i na mapach. Oprócz polskich miast: Przemyśla, Chełma i Rzeszowa, deputowany wskazał również Preszów na Słowacji oraz rosyjski Biełgorod.
– Nie chodzi tu o zmianę nazw w sąsiednich państwach, lecz o nasze prawo do stosowania własnych, ukształtowanych historycznie nazw w naszych instytucjach państwowych, dokumentach i obiegu urzędowym – podkreśla polityk. Jak zaznaczył, obowiązujące przepisy już teraz dopuszczają stosowanie takich nazw, jednak konieczne jest stworzenie pełnego wykazu ukraińskich egzonimów i zapewnienie ich jednolitego użycia.
"Mamy dokładnie takie samo prawo"
Huź argumentuje, że Polacy od lat posługują się tradycyjnymi nazwami miast znajdujących się obecnie na terytorium Ukrainy, takimi jak Lwów, Łuck czy Równe. – Polacy nazywają nasze miasta tak, jak chcą. Lwów nazywają Lwowem, Łuck Łuckiem. Mamy dokładnie takie samo prawo – twierdzi deputowany. Według niego Ukraińcy powinni mieć możliwość używania własnych, historycznych odpowiedników nazw miejscowości znajdujących się poza granicami ich kraju.
Huź podkreśla że celem inicjatywy nie jest zmiana nazw obowiązujących w Polsce ani wymiana tablic, lecz uporządkowanie zasad stosowania ukraińskich nazw w dokumentach państwowych. – Ukraińskie ustawodawstwo przewiduje już pierwszeństwo takich nazw, ale ważne jest, aby zakończyć prace nad pełnym wykazem ukraińskich egzonimów i zapewnić ich praktyczne stosowanie – argumentuje.